Cholerny PASOŻYT. Leniwa świnia, często gruba (chociaż „chwilę” wcześniej modelka – 60 – 90 – 60? jakoś tak..). Nic jej się nie chce. Nie będzie dbała o Ciebie, nie będzie dbała o siebie. Będzie za to wymagała (mentalność polska rulezz! często wypita z mlekiem matki…) Wiecie, często to widać po ślubie. I dopiero wtedy szydło wychodzi z worka (chociaż już wcześniej widać jakieś tam niepokojące sygnały, typu: „Twoje urodziny? ojj zapomniałam, w przyszłym roku też będą”, „miałam skoczyć do księgowej? e tam, można wysłać maila”, „mówiłeś, że potrzebujesz bym wyprasowała Ci koszulę? zapomniałam..”). To się wiąże trochę z efektem kochanki, dla przeciętnego mężczyzny (nawet świadomego) ciężko to wykryć. Tym bardziej jeśli początkowo kobieta jest atrakcyjna fizycznie (to się zmieni, dont worry!). Wiadomo już o czym mowa? Jesteście w związku (mało co tak podnieca kobiety jak zajęty facet – nawet jeśli jest niezbyt atrakcyjny wizualnie, chodzi o fakt zdobywania czegoś, w teorii, nieosiągalnego, bo w końcu obrączka) no ale jakaś tam sarenka (przeważnie produkt-każdy człowiek lubi ładne obrazki, kobiety także, tylko kobiety zdobywa się słowem, a mężczyzn ubiorem 😉 ) Wam wpadła w oko, no ideał, a z czasem wychodzi, że gówno większe niż człowiek był w stanie sobie wyobrazić.. Kiedyś napiszę więcej na ten temat, ale teraz skupmy się na tym, co rozpoczęliśmy. W skrócie – pasożyt działa na podobnej zasadzie jak „efekt kochanki”. No więc przeważnie ta leniwa świnia póki nie dostanie papierka, że she is married, zgrywa idealną. Taką idealną, ale nic-nie-robiącą. Będzie zagrywać swoim wyglądem, byście nie wnikali w nic więcej. I Wy wcale nie widzicie, że nie traktuje Was fair (wiem, co mówię…), no ale że miska ładna, to kto by wnikał czy da się z niej zjeść. No i później się chajtacie. I wtedy dochodzicie do wniosku, że to był baaaardzo przeogromny błąd po Waszej stronie. To jest ten magiczny moment, kiedy ona już się nie bawi w tańcu. No złapała durnia, ma na to kwit, to co ona tam się będzie wysilać. Macie pasożyta za żonę. Nic nie robi, traktuje Was wręcz z pogardą, bo przy próbie rozmowy słyszycie argument NAWET JAK SIĘ ROZWIEDZIEMY TO POŁOWA JEST MOJA, A I NA ALIMENTY BĘDZIESZ NA MNIE PŁACIŁ 😉 . Haha, fajnie to brzmi z jednej strony, tak abstrakcyjnie, a z drugiej to autentyk… i przestaje być zabawnie. Jeszcze gorzej, powiem Wam, jak urodzi dziecko. Wtedy to nie tylko nie dba o Ciebie, dziecko będzie zapewne karmić z proszku no bo PRZECIEŻ MOJE PIERSI BĘDĄ OBWISŁE JAK BĘDĘ KARMIŁA NATURALNIE… <załamka> no a na dodatek właśnie będzie tym wielkim świniakiem, na którego jedzenie nie starczy Ci pensji… Powiem Wam szczerze, że ciężki przeciwnik. Ciężko go poznać „przed”, bo przeważnie jest zadbana, ale bądźcie czujni… może po prostu warto zwracać uwagę na to, na ile interesuje się głupim napojem, który lubicie pić? Lub grą, w którą lubicie grać… Ona wciąż jest zagadką! Nieliczni mieli (nie)przyjemność ją rozwiązać…