Po krótkiej przerwie – wracamy do ostrzeżeń 😉 . A zatem – DOMINA. Niejeden czuł się samotny i odrzucony… niejeden widząc, że „jakakolwiek” zwróciła uwagę, postanawiał się oświadczać. Szybki ślub, szybkie wszystko. Co dalej? Im dalej, tym gorzej… Ta, która zwróciła uwagę, zapewne też jest poniekąd „desperatką”. To słowo nie do końca musi być nacechowane negatywnie, każdy z nas czuł się kiedyś naprawdę samotny, niektórzy dalej tak właśnie się czują. Grunt, by nie wpaść w dominujące ręce… Charakterystyczne jest to, że masz p.zejebane. Ale tak po całości. W momencie zatwierdzenia związku małżeńskiego – kończy się Twoje szczęście. Żadna bieda, jeśli jesteś uległy… Jeśli nie, nim się obejrzysz – będzie ciśnienie o własny kąt (na który Ty masz zarobić! to Twój małżeński obowiązek!), o dzieci… I co z mojej perspektywy najgorsze – to ciśnienie nie pozostaje tylko w związku, słynna DOMINA ustawia całą rodzinę po swojej stronie, więc gdzie się nie ruszysz.. tam nie będziesz czuł się ani bezpiecznie, ani komfortowo. Panowie, poznajcie najpierw swoje partnerki, nim weźmiecie je za żony!